O autorze
Ostatnie wpisy
Zakładki:
Blog mojej partnerki o płci i języku:
Co prawda od samego patrzenia już mi nie staje ale:
Kontakt bezpośredni z autorem:
Kradniemy czasem od siebie:
Lemniskata w obrazkach:
Profile (te dostępne):
Również można mnie spotkać na:
|
czwartek, 17 maja 2012
ssanie palca
Na dzisiejszej sesji terapeutycznej dowiedziałem się, że moja nadmiernie częsta masturbacja (tudzież przypadkowe, anonimowe, niezabezpieczone kontakty homoseksualne) mają swoje źródło w pierwotnych zachowaniach dziecka (niemowlęcia). Otóż za pomocą tych zachowań sprawdzam czy żyję albo rozładowuję negatywne emocje typu stres itd. Od razu podciągnąłem to pod moje heteroseksualne kontakty. Dlatego droga kochanko, przeszła, obecna i przyszła (mam nadzieję, że takowe jeszcze będą), jeśli przykładam podczas stosunku nadmierną wagę do stymulowania mojego ciała (sutki, pachy, odbyt itd.) to znaczy, że nie robię nic innego jak tylko w niemowlęcy sposób ssę swój palec. (z)groza, śmierć, ekstaza
W 1941 roku Georges Bataille napisał „Madame Edwardę”. Wydał ją pod pseudonimem Pierre Angélique. W 1956 roku, w kolejnym wydaniu pod pseudonimem, Bataille przewrotnie – pod swoim nazwiskiem – napisał do ww. utworu przedmowę. Oto jej fragment.
„Aby dojść do kresu ekstazy, gdzie zatracamy się w rozkoszy, zawsze musimy doraźnie wytyczyć jej granicę: jest nią zgroza. Nie tylko ból innych czy mój własny, przybliżając chwilę, gdy zdejmie mnie zgroza, może mnie doprowadzić do stanu radości graniczącej z szałem — nie istnieje taka postać odrazy, w której bym się nie dopatrzył pokrewieństwa z pożądaniem. Nie chodzi o to, że zgrozę można by było kiedykolwiek pomylić z powabem czegoś, ale że zgroza — o ile nie uda się jej go zdławić - wzmacnia ten powab! Niebezpieczeństwo paraliżuje, lecz kiedy jest słabsze, może wzbudzić pożądanie. Udaje nam się popaść w ekstazę tylko w perspektywie — jakkolwiek odległa by była — śmierci, tego, co nas niszczy. Tym człowiek różni się od zwierzęcia, że niektóre doznania go ranią i potrafią ubóść do żywego. Doznania te zmieniają się w zależności od indywiduum i od sposobu życia. Ale widok krwi, zapach wymiocin, które budzą w nas zgrozę śmierci, niekiedy zdolne są przyprawić o mdłości, a ten stan doskwiera nam okrutniej niż ból. Nie potrafimy znieść owych doznań związanych z najwyższym zawrotem głowy. Niektórzy wolą śmierć od dotknięcia węża. Istnieje taka domena, gdzie śmierć przestaje oznaczać po prostu znikanie, lecz oznacza nieznośny ruch, gdzie znikamy wbrew nam, podczas gdy za wszelką cenę nie należałoby znikać. Otóż właśnie to za wszelką cenę, owo wbrew nam wyróżniają chwilę najwyższej radości i nienazywalną, acz cudowną chwilę ekstazy. Jeśli nie ma niczego, co nas przekracza, co nas przekracza wbrew nam, gdy pisane nam za wszelką cenę nie być, nie osiągamy szaleńczej chwili, ku której lgniemy ze wszech sił i zarazem odpychamy z całej mocy.”
niedziela, 06 maja 2012
to nieprawda że mają w poprzek
Piątek koło 8 rano. Drukuję dostawcy zwroty chleba. W oddali przechodzi kasjerka, Ukrainka, bardzo śliczna i nadzwyczajnie miła młoda kobieta. Oczywiście powinienem mu dać w mordę albo wspomnieć, że bardzo kocha swojego męża, chciałaby mieć z nim dziecko i kilka tygodni temu poroniła. Ale czy to by coś zmieniło? Oprócz tego żeby sprałby mnie na kwaśne jabłko, bo żaden ze mnie mężczyzna w potocznym rozumieniu tego słowa.
sobota, 07 kwietnia 2012
nie daję rady twoim fiksacjom
„Ona: Piękny anonsOna: a na cholerę Ci ta wanna>Ja: który anons? Ona: na tlenie, ten o wannie Ona: i sublokatorach Ona: poczułam się, jakbym odpadła w castingu.... wanna mała, trzech sublokatorów, szans zero Ja: ty wykluczyłaś się już wcześniej. sama.Ona:tak uwązasz?Ja:tak mi się wydajeOna:ciekawe, bo to dla mnie nie była rzecz decyzjiOna:tylko intuicji.. przecież oboje się wykluczyliśmyJa:być możeOna:ja to akurat dość mocno czuję. że to jest po obu stronachJa:szczerze mówiąc bardziej poczułem się wykluczony niż wykluczający ale nieważne. nie ma sensu teraz tego roztrząsać.Ona:ok, jak chcesz, ja mogłabym to porozstrżąsać, choćby dla celów poznawczychJa:mhmOna:ale naciskać nie zamierzamOna:jesteśmy chyba na innym etapie, że tak to ujmę burackoJa:na jakim?Ona:innymJa:jakim?Ona:nie prowokuj mnie do trucia, proszęJa:jakim?Ona:mogę się strasznie mylić...Ja:to podobno ludzkieOna:ale mam wrażenie, że jesteś na uwięzi swojej własnej kontestacji , nie wiem jak to ująćJa:rozwińOna:to znaczy, że utożsamiamy się z tym, co nam w tym momencie pasuje... stąd Twoje fetysze, włochate aż ponad miarę, ponad ... po prostu mam wrażenie ( być może idiotyczne) że robisz ideę z czegoś, co nie jest tego wart3eOna:że widzisz pozór, jako symbol wolnościOna:synonim czegoś, co naprawdę nie jest tym, czym jest.Ona:chodzi mi o to, że fetyszyzm jako taki, oderwany od .... (?) nie jest interesujący, nawet jeśli niby obala jakieś tam stereotypyOna:bo jakie to ma znaczenie, czy jestem kudłatym troglotytą damskim, czy tez nie... poczułam się pod pewną presją. Niby wolnościową, a w efekcie, jednak presjąJa:kurde. mam wrażenie że obcuję z jakąś wielką niekonsekwencją.Ona:to możliwe, ale ja sobie nie uzurpuję praw do bycia konsekwentnąJa:doskonale pamiętam jak sama wyskoczyłaś z pomysłem że zapuścisz a ja jeszcze byłem zdziwiony i w jakiś tam sposób przeciwny twojemu przystosowywaniu się do moich upodobań. a teraz słyszę że to presja. no ja pierdolę.Ona:nie, spokojnie, nie o to chodziOna:po prostu nie znalazłam miejsca dla siebie, ze swoją labilnością... w Twoim dość, jak mi się wydaje, radykalnym świecieOna:widzisz, to jest tak... ja już na moim etapie rozwoju lubię się czuć swobodnie. Z jakiegoś powodu tak sie nie czułam. I nie wiem teraz, co to za powód.Ona:może to rzecz jakichś doświadczeń, nie wiemJa:mhm. labilność jest ok. trauma już nie. no ale przecież nie uzurpujesz sobie prawa do konsekwencji.Ona:nieOna:nawet przeciwnie, brak konsekwencji jest dla mnie jakąś frajdąOna:dobraOna:wprost spróbuję to wyrazićOna:nie daję rady Twoim fiksacjomOna:chociaż na wódkę się umówię bez gadania, bo jesteś świetnym partnerem do rozmówJa:mhm. raczej nie skorzystam. pociągnę rozmowę na bloga ok?Ona:NIEOna:to znaczy, zrobisz jak zechceszOna:nie mam na to wpływuJa:czemu nie?Ona:to proste. Odmowa wypicia wódki towarzysko automatycznie wyklucza mnie jako towarzysza do rozmów.Ja:a co to ma do cytowania naszej rozmowy na moim blogu?Ona:cytuj, nie mam na to wpływuOna:może nie czujesz tego, ale to dość instrumentalneOna:więc cytujJa:cały mój blog jest instrumentalny. ciężko sobie z tego nie zdawać sprawy.Ona:zatem rób co uważasz za stosowneJa:mhmOna:ja w każdym razie mam świadomość bycia wyłącznie materiałem blogowymOna:co jest o tyle zabawne, że to kreacja ... i tylko kreacjaOna:najbardziej mnie ciekawi zjawisko pt " nie gadamy o odczuciach" - bo ważniejsza jest konwencja. Przy czym konwencja włochata, dominująca, jest ważniejsza niż ta uległa. To ciekawe, jeśli wziąć pod uwagę hasła feminizmu, partnerstwa i wszelakie inne, wolnościowe. Zupełnie, jakby Twój fetyszyzm i ideologia przesłoniły Ci zwyczajności, typu: JA MAM Hallo! łechtaczkę i dołeczek w policzku. Uważaj na toJa:koniec?Ona:tak, wrzucaj to na blogaJa:okOna:Blogasek uber alles „ Jako że wątek traumy może być niezrozumiały cytuję fragment innej rozmowy: „Ona: A byłbyś w stanie podjąć pewną intelektualną grę, bez emocji? Ja: jaką? Ona: ze mną? Ja: rozwiń Ona: żebyśmy nie epatowali siebie nawzajem traumami tylko gadali jak równy z równym, intelektualnie, wyłącznie bez tych pampersów, bez ołowianego misia, bez tych obostrzeń Ja: nie wiem. wydaje mi się że z tobą nie epatuję że właśnie trzymam dystans Ona: niby nie, a jednak to wycieka, jakoś... pilnujesz się, a jednak Ja: to raczej nieuniknione. nie wykastruję się z traumy przecież Ona: jasne, no to przejdźmy w ramach eksperymentu n ażywym organizmie, na pułap wyłącznie zimny analityczny... bez tego przyciasnego pampersa i żalów Ja: ale ja chyba nie chcę. nie lubię grać. Ona: To tylko odcięcie emocji, ono jest po coś .... to nie jest wbrew pozorom głupie, bo dystansuje od tego, co nas ogranicza Ja: po co? Ona: żeby poznać siebie poznawać, to lepsze słowo Ja: nie wiem. to się dla mnie kupy nie trzyma. bez traumy mnie nie poznasz. między innymi traumie zawdzięczam swoją nienormatywność. Ona: a ja mam wrażenie, że stajesz się niewolnikiem swoje traumy... nie chcąc ranić, ani wybiegać przed orkiestrę... ale nie dajmy się na smyczy swoim traumom wodzić jasne... ja też mogę zawdzięczać swojemu oprawcy to, że jestem taka, a nie inna, ale każdy psycholog Ci powie, że to instynkt obronny zwany RACJONALIZACJĄ” Zachęcam też do przeczytania innych cytatów korespondencji z tą osobą: http://lemniskata.blox.pl/2012/02/bol-byl-prawdziwszy.html http://lemniskata.blox.pl/2012/01/porozumienie.html
|
|||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||