lemniskata
| < Maj 2012 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31      
O autorze
  • gogimagog
Ostatnie wpisy
  • ssanie palca
  • (z)groza, śmierć, ekstaza
  • to nieprawda że mają w poprzek
  • nie daję rady twoim fiksacjom
  • ciało chrystusa
  • cam damage
  • dekonstrukcja ideału mężczyzny
  • z cyklu pachy na dobranoc: ...
  • lesbische Liebe
  • koleżanki - lesbijki też się ...
Zakładki:
Blog mojej partnerki o płci i języku:
Język i płeć
Co prawda od samego patrzenia już mi nie staje ale:
Barbara Nitke
Laurent Benaim
Rajah
Wymarzona łazienka
Kontakt bezpośredni z autorem:
Email
Kradniemy czasem od siebie:
Rdza nie śpi
Lemniskata w obrazkach:
Szechina
Profile (te dostępne):
Bdsm.org.pl
Bdsm.pl
Cafe.pl
Fejs
O2.pl
Również można mnie spotkać na:
Erodate
Fetlife
Sympatia
Także w wielu innych miejscach do których nie chcę się przyznać.
stat4u
Pisz swój dziennik w Internecie
Pisz blog
Dodaj blog do ulubionych
Wersja mobilna
Zapisz się na newsletter! Liczba zapisanych: 3
zamów newsletter
Kategorie: Wszystkie | cudze zdjęcia | cytaty, fragmenty itd | filmy mojej produkcji | filmy w których występuję | niedokończone | obraz/grafiki itp. | ogólne | wynurzenia osobiste
RSS
czwartek, 17 maja 2012
ssanie palca

 

Na dzisiejszej sesji terapeutycznej dowiedziałem się, że moja nadmiernie częsta masturbacja (tudzież przypadkowe, anonimowe, niezabezpieczone kontakty homoseksualne) mają swoje źródło w pierwotnych zachowaniach dziecka (niemowlęcia). Otóż za pomocą tych zachowań sprawdzam czy żyję albo rozładowuję negatywne emocje typu stres itd. Od razu podciągnąłem to pod moje heteroseksualne kontakty. Dlatego droga kochanko, przeszła, obecna i przyszła (mam nadzieję, że takowe jeszcze będą), jeśli przykładam podczas stosunku nadmierną wagę do stymulowania mojego ciała (sutki, pachy, odbyt itd.) to znaczy, że nie robię nic innego jak tylko w niemowlęcy sposób ssę swój palec. 

21:59, gogimagog , wynurzenia osobiste
Link Komentarze (1) »
(z)groza, śmierć, ekstaza

W 1941 roku Georges Bataille napisał „Madame Edwardę”. Wydał ją pod pseudonimem Pierre Angélique. W 1956 roku, w kolejnym wydaniu pod pseudonimem, Bataille przewrotnie – pod swoim nazwiskiem – napisał do ww. utworu przedmowę. Oto jej fragment.

 

„Aby dojść do kresu ekstazy, gdzie zatracamy się w rozkoszy, zawsze musimy doraźnie wytyczyć jej granicę: jest nią zgroza. Nie tylko ból innych czy mój własny, przybliżając chwilę, gdy zdejmie mnie zgroza, może mnie doprowadzić do stanu radości graniczącej z szałem — nie istnieje taka postać odrazy, w której bym się nie dopatrzył pokrewieństwa z pożądaniem. Nie chodzi o to, że zgrozę można by było kiedykolwiek pomylić z powabem czegoś, ale że zgroza — o ile nie uda się jej go zdławić - wzmacnia ten powab! Niebezpieczeństwo paraliżuje, lecz kiedy jest słabsze, może wzbudzić pożądanie. Udaje nam się popaść w ekstazę tylko w perspektywie — jakkolwiek odległa by była — śmierci, tego, co nas niszczy. Tym człowiek różni się od zwierzęcia, że niektóre doznania go ranią i potrafią ubóść do żywego. Doznania te zmieniają się w zależności od indywiduum i od sposobu życia. Ale widok krwi, zapach wymiocin, które budzą w nas zgrozę śmierci, niekiedy zdolne są przyprawić o mdłości, a ten stan doskwiera nam okrutniej niż ból. Nie potrafimy znieść owych doznań związanych z najwyższym zawrotem głowy. Niektórzy wolą śmierć od dotknięcia węża. Istnieje taka domena, gdzie śmierć przestaje oznaczać po prostu znikanie, lecz oznacza nieznośny ruch, gdzie znikamy wbrew nam, podczas gdy za wszelką cenę nie należałoby znikać. Otóż właśnie to za wszelką cenę, owo wbrew nam wyróżniają chwilę najwyższej radości i nienazywalną, acz cudowną chwilę ekstazy. Jeśli nie ma niczego, co nas przekracza, co nas przekracza wbrew nam, gdy pisane nam za wszelką cenę nie być, nie osiągamy szaleńczej chwili, ku której lgniemy ze wszech sił i zarazem odpychamy z całej mocy.”



21:44, gogimagog , cytaty, fragmenty itd
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 06 maja 2012
to nieprawda że mają w poprzek

Piątek koło 8 rano. Drukuję dostawcy zwroty chleba. W oddali przechodzi kasjerka, Ukrainka, bardzo śliczna i nadzwyczajnie miła młoda kobieta.
DOSTAWCA: O, nowe mięso macie.
JA: Co mamy?
DOSTAWCA: Mięso nowe.
JA: Daj spokój, to mężatka.
DOSTAWCA: Tym lepiej. Lubię takie bez zobowiązań.
JA: Daj spokój to Ukrainka, ma trochę inny zestaw wartości.
DOSTAWCA: Jeszcze lepiej, lubię zagraniczne. Raz miałem Japonkę. To nieprawda, co mówią, że mają w poprzek. Po prostu są wąskie, ale w poprzek nie mają. Ale mówię ci jak jęczała.
JA: Skończ już i idź stąd.

Oczywiście powinienem mu dać w mordę albo wspomnieć, że bardzo kocha swojego męża, chciałaby mieć z nim dziecko i kilka tygodni temu poroniła. Ale czy to by coś zmieniło? Oprócz tego żeby sprałby mnie na kwaśne jabłko, bo żaden ze mnie mężczyzna w potocznym rozumieniu tego słowa.

20:49, gogimagog , wynurzenia osobiste
Link Dodaj komentarz »
sobota, 07 kwietnia 2012
nie daję rady twoim fiksacjom
„Ona:
Piękny anons
Ona:
a na cholerę Ci ta wanna>
Ja:
który anons?
Ona:
na tlenie, ten o wannie
Ona:
i sublokatorach
Ona:
poczułam się, jakbym odpadła w castingu.... wanna mała, trzech sublokatorów, szans zero
Ja:
ty wykluczyłaś się już wcześniej. sama.
Ona:
tak uwązasz?
Ja:
tak mi się wydaje
Ona:
ciekawe, bo to dla mnie nie była rzecz decyzji
Ona:
tylko intuicji.. przecież oboje się wykluczyliśmy
Ja:
być może
Ona:
ja to akurat dość mocno czuję. że to jest po obu stronach
Ja:
szczerze mówiąc bardziej poczułem się wykluczony niż wykluczający ale nieważne. nie ma sensu teraz tego roztrząsać.
Ona:
ok, jak chcesz, ja mogłabym to porozstrżąsać, choćby dla celów poznawczych
Ja:
mhm
Ona:
ale naciskać nie zamierzam
Ona:
jesteśmy chyba na innym etapie, że tak to ujmę buracko
Ja:
na jakim?
Ona:
innym
Ja:
jakim?
Ona:
nie prowokuj mnie do trucia, proszę
Ja:
jakim?
Ona:
mogę się strasznie mylić...
Ja:
to podobno ludzkie
Ona:
ale mam wrażenie, że jesteś na uwięzi swojej własnej kontestacji , nie wiem jak to ująć
Ja:
rozwiń
Ona:
to znaczy, że utożsamiamy się z tym, co nam w tym momencie pasuje... stąd Twoje fetysze, włochate aż ponad miarę, ponad ... po prostu mam wrażenie ( być może idiotyczne) że robisz ideę z czegoś, co nie jest tego wart3e
Ona:
że widzisz pozór,  jako symbol wolności
Ona:
synonim czegoś, co naprawdę nie jest tym, czym jest.
Ona:
chodzi mi o to, że fetyszyzm jako taki, oderwany od .... (?)  nie jest interesujący, nawet jeśli niby obala jakieś tam stereotypy
Ona:
bo jakie to ma znaczenie, czy jestem kudłatym troglotytą damskim, czy tez nie... poczułam się pod pewną presją. Niby wolnościową, a w efekcie, jednak presją
Ja:
kurde. mam wrażenie że obcuję z jakąś wielką niekonsekwencją.
Ona:
to możliwe, ale ja sobie nie uzurpuję praw do bycia konsekwentną
Ja:
doskonale pamiętam jak sama wyskoczyłaś z pomysłem że zapuścisz a ja jeszcze byłem zdziwiony i w jakiś tam sposób przeciwny twojemu przystosowywaniu się do moich upodobań. a teraz słyszę że to presja. no ja pierdolę.
Ona:
nie, spokojnie, nie o to chodzi
Ona:
po prostu nie znalazłam miejsca dla siebie, ze swoją labilnością... w Twoim dość, jak mi się wydaje, radykalnym świecie
Ona:
widzisz, to jest tak... ja już na moim etapie rozwoju lubię się czuć swobodnie. Z jakiegoś powodu tak sie nie czułam. I nie wiem teraz, co to za powód.
Ona:
może to rzecz jakichś doświadczeń, nie wiem
Ja:
mhm. labilność jest ok. trauma już nie. no ale przecież nie uzurpujesz sobie prawa do konsekwencji.
Ona:
nie
Ona:
nawet przeciwnie, brak konsekwencji jest dla mnie jakąś frajdą
Ona:
dobra
Ona:
wprost spróbuję to wyrazić
Ona:
nie daję rady Twoim fiksacjom
Ona:
chociaż na wódkę się umówię bez gadania,  bo jesteś świetnym partnerem do rozmów
Ja:
mhm. raczej nie skorzystam. pociągnę rozmowę na bloga ok?
Ona:
NIE
Ona:
to znaczy, zrobisz jak zechcesz
Ona:
nie mam na to wpływu
Ja:
czemu nie?
Ona:
to proste. Odmowa wypicia wódki towarzysko automatycznie wyklucza mnie jako towarzysza do rozmów.
Ja:
a co to ma do cytowania naszej rozmowy na moim blogu?
Ona:
cytuj, nie mam na to wpływu
Ona:
może nie czujesz tego, ale to  dość instrumentalne
Ona:
więc cytuj
Ja:
cały mój blog jest instrumentalny. ciężko sobie  z tego nie zdawać sprawy.
Ona:
zatem rób co uważasz za stosowne
Ja:
mhm
Ona:
ja w każdym razie mam świadomość bycia wyłącznie materiałem blogowym
Ona:
co jest o tyle zabawne, że to kreacja ... i tylko kreacja
Ona:
najbardziej mnie ciekawi zjawisko pt " nie gadamy o odczuciach" - bo ważniejsza jest konwencja. Przy czym konwencja włochata, dominująca, jest ważniejsza niż ta uległa. To ciekawe, jeśli wziąć pod uwagę hasła feminizmu, partnerstwa i wszelakie inne, wolnościowe. Zupełnie, jakby Twój fetyszyzm i ideologia przesłoniły Ci zwyczajności, typu: JA MAM Hallo!  łechtaczkę i dołeczek w policzku. Uważaj na to
Ja:
koniec?
Ona:
tak, wrzucaj to na bloga
Ja:
ok
Ona:
Blogasek uber alles „





 

 

Jako że wątek traumy może być niezrozumiały cytuję fragment innej rozmowy:


„Ona:
A byłbyś w stanie podjąć pewną intelektualną grę, bez emocji?
Ja:

jaką?
Ona:

ze mną?
Ja:

rozwiń
Ona:

żebyśmy nie epatowali siebie nawzajem traumami
tylko gadali jak równy z równym, intelektualnie, wyłącznie
bez tych pampersów, bez ołowianego misia, bez tych obostrzeń
Ja:

nie wiem.
wydaje mi się że z tobą nie epatuję
że właśnie trzymam dystans
Ona:

niby nie, a jednak to wycieka, jakoś... pilnujesz się, a jednak
Ja:

to raczej nieuniknione. nie wykastruję się z traumy przecież
Ona:

jasne, no to przejdźmy w ramach eksperymentu n ażywym organizmie, na pułap wyłącznie zimny
analityczny... bez tego przyciasnego pampersa i żalów
Ja:

ale ja chyba nie chcę. nie lubię grać.
Ona:

To tylko odcięcie emocji, ono jest po coś .... to nie jest wbrew pozorom głupie, bo dystansuje od tego, co nas ogranicza
Ja:

po co?
Ona:

żeby poznać siebie
poznawać, to lepsze słowo
Ja:

nie wiem. to się dla mnie kupy nie trzyma. bez traumy mnie nie poznasz. między innymi traumie zawdzięczam swoją nienormatywność.
Ona:

a ja mam wrażenie, że stajesz się niewolnikiem swoje traumy... nie chcąc ranić, ani wybiegać przed orkiestrę... ale nie dajmy się na smyczy swoim traumom wodzić
jasne... ja też mogę zawdzięczać swojemu oprawcy to, że jestem taka, a nie inna, ale każdy psycholog Ci powie, że to instynkt obronny zwany RACJONALIZACJĄ”


Zachęcam też do przeczytania innych cytatów korespondencji z tą osobą:
http://lemniskata.blox.pl/2012/02/bol-byl-prawdziwszy.html
http://lemniskata.blox.pl/2012/01/porozumienie.html
 
 

 

 

 



00:02, gogimagog , cytaty, fragmenty itd
Link Komentarze (4) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 72
następne
Blox.pl
poprzedni blog załóż bloga następny blog